Jak dotrzeć na Cimburk? Leży 40 km od Kroměříža (miasto wpisane na listę UNESCO), 25 km od królewskiego miasta Uherské Hradiště i 13 km od urokliwego miasteczka Buchlovice.

Na barokowy cmentarz w Střílkach można dojść także pieszo, ponieważ znajduje się zaledwie 8 km stąd.

A teraz przejdźmy do legend jednego z najpiękniejszych zamków Moraw.
„Tu niegdyś biło silne źródło wody, aż utworzyło wielką misę” – mówiła ciotka Apolena. Pewien pan z Cimburka miał poślubić ubogą dziewczynę z ludu. Jego rodzina chciała się jej pozbyć i zmuszali ją do kąpieli w zimnej wodzie źródła. Młoda pani coraz bardziej chorowała. Dlatego to miejsce nazywa się „Misa Pani”.
Babcia Šimečková z Moravan zbierała z wnukiem grzyby pod Cimburkiem. Gdy laską rozgarnęła liście pod krzewem, znalazła ogromną podkowę. Widniały na niej dziwne znaki. Babcia już przeliczała, ile dostanie od kowala, i zawołała wnuka. W tym momencie podkowa zniknęła, a został jej tylko pusty koszyk.
Margrabia Jan podczas polowania zobaczył piękną łanię. Oszalały z chęci pogonił za nią. Po długim tropieniu przedarł się przez zarośla i nagle znalazł się na polanie, gdzie stał półzrujnowany kościółek. Na stopniach nędznego ołtarza siedział starzec. Pies atakował łanię, która oparła głowę na kolanach pustelnika.
„Dlaczego ścigasz moją łanię?” – zapytał starzec. Margrabia ujrzał brodatego męża w szarej szacie. Ogarnął go respekt. Starzec opowiedział mu, że tu działali słowiańscy apostołowie, a on sam, ostatni z ich uczniów, strzeże miejsca ich spoczynku. Margrabia postanowił odbudować kościół i klasztor. Osadził tam augustianów z Brna, którzy wraz z pustelnikiem opiekowali się dziedzictwem św. Cyryla i Metodego.
Dawno temu na Cimburku mieszkała wdowa, dobra pani, którą lud kochał. Zazdrościł jej jednak sąsiedni rycerz. Pewnego dnia wtargnął ze swą drużyną do zamku. Wdowa z dziećmi trafiła do lochu. Ludzie bali się zaprotestować. Tylko opat z góry św. Klemensa odważył się ją bronić. Rycerz poszczuł go psami, które zraniły starca. Z jego krwi wyrosły barwinki, a gdy upadł – zamienił się w kamień. Rycerz uwolnił więźniów, lecz ci już nie żyli. Zrozpaczony rzucił się do stawu i utonął.
Za Jana Luksemburskiego w pobliskich lasach doszło do tajemniczego morderstwa. Chłopiec znalazł ciała kobiety i woźnicy, a obok nich dwuletnie dziecko tulące się do martwej matki. Łupem zbrodniarzy była skrzynia z odzieżą. Ludzie z Koryčan pochowali ofiary, a sierotą zaopiekował się pustelnik Iwan z góry św. Klemensa. Nazywał chłopca Cyrilkiem i wierzył, że będzie jego następcą.
W 1358 r. margrabia Jan Jindřich, brat Karola IV, kupił zamek. Spotkał pustelnika Iwana i zdecydował, że Cyrilek zostanie kształcony na księdza. Historia ta ma podstawę w prawdziwym wydarzeniu – rozboju na bursztynowym szlaku.
Kiedy zamek przestał być siedzibą panów, zamieszkiwali go poddani. W lasach kryli się rabusie. W jednej ze skał ukrył się Pečínka z Koryčan, znany kłusownik. Dołączył do niego Josef Anděl z Buchlovic. Rabowali, a łupy chowali w skale. Pokłócili się o podział zysków – Pečínka zdradził wspólnika. Obaj zostali uwięzieni i straceni. Od tej pory okrągła wieża w Buchlovie zwie się „Andělka”, a skała przy Cimburku – „Pečínkowa”.
Bernard z Cimburka, założyciel zamku, był znany z okrucieństwa. Pewnego dnia pojmał staruszkę i jej wnuka Adama. Kazał ich głodzić i bić. Staruszka rzuciła się z muru w przepaść. Adam został sam w lochu. Litość okazał mu stary strażnik Šimon. Po pewnym czasie Bernard zwolnił chłopca. Adam został myśliwym.
Pewnego dnia uratował Bernarda przed wilkiem. Dopiero wtedy pan zrozumiał, że to ten sam sierota, którego skrzywdził. Oferował mu bogactwa, ale Adam odmówił, mówiąc, że działał według sumienia. Bernard zawstydził się i odmienił. Ludzie, którzy go nienawidzili, zaczęli go kochać.
Możliwy wstęp z psem na smyczy.
Więcej informacji: www.vychodni-morava.cz